shutterstock_694223926

Farmaceuta w Wielkiej Brytanii – czas pandemii

– W Wielkiej Brytanii przychodnie coraz częściej najpierw odsyłają pacjenta do farmaceuty, więc Brytyjczycy są przyzwyczajeni, że apteka jest jego pierwszym punktem kontaktu. To my szczepimy na grypę, a niedługo będziemy szczepić na Covid-19 – mówi mieszkająca w Walii Natalia Golaski, farmaceutka, absolwentka warszawskiego UM, w rozmowie z Moniką Łopaciuk

– Na początku pandemii w niektórych polskich aptekach pracownicy sami musieli się zabezpieczać w najpotrzebniejsze rzeczy. Maseczki, przyłbice, rękawiczki i płyny do dezynfekcji nie wszędzie były standardem. Czy Covid-19 pod tym względem zaskoczył też brytyjskie apteki?

– Żele dezynfekujące do rąk ze względu chociażby na szczepienia były dostępne na każdym stanowisku pracy, szybko też zaczęto dostarczać do każdej apteki, przez odpowiednik polskich Okręgowych Izb Aptekarskich, środki ochrony osobistej ( maseczki, rękawiczki, jednorazowe fartuchy oraz przyłbice). W stosunkowo krótkim czasie wprowadzono zamawianie ich online. Zanim oficjalnie ogłoszono pandemię, jeszcze w lutym, przy rosnących potwierdzonych przypadkach COVID, w różnych sieciach aptek pojawiły się taśmy na podłogach wyznaczające miejsca, gdzie pacjenci mogli stać (2 m od obsługujących pracowników). Zaczął również obowiązywać ruch jednokierunkowy, wprowadzono szyby zabezpieczające na każdym stanowisku pracy. Wdrożono też ograniczenia ilości pacjentów, którzy jednorazowo mogli przebywać w środku (w małych aptekach 2 pacjentów).

– I w Polsce już na początku marca pojawiły się rekomendacje Naczelnej Izby Aptekarskiej, zalecające montaż szyb oddzielających farmaceutę od pacjenta. Stare, wizualnie i wizerunkowo odradzane rozwiązanie, okazało się zbawienne w tym trudnym czasie. Niektórzy próbowali obsługiwać tylko przez okienko do pracy nocnej, ale nie było to dobre rozwiązanie dla pracownika apteki, który zmagał się z marcowym wiatrem i chłodem wystawiając się również na bliski kontakt z pacjentem po drugiej stronie drzwi. Ale na Wyspach wiele aptek  to duże sklepy Health and Beauty. Jak się tam zabezpieczano?

– Zdecydowano, że będzie się tam sprzedawać tylko podstawowe rzeczy ( nie sprzedawano np. perfum), co miało ograniczyć dotykanie wielu produktów i czas spędzany w aptece. W celu zabezpieczenia farmaceuty zawieszono część świadczonych przez nich usług. Tym samym pomieszczenie, w którym owe usługi były wykonywane, mogło być wykorzystywane do izolacji podejrzenia przypadku COVID, gdyby taka osoba do apteki przyszła.

– Druga fala pandemii Covid-19 wystawiła polskich farmaceutów i apteki na jeszcze większą próbę. Jesteśmy wprawdzie zaopatrzeni w środki ochrony osobistej, mamy więcej procedur, czy to ustalonych przez rząd, czy opracowanych wewnętrznie w firmach, ale zakażenia dotykają członków naszych rodzin, współpracowników i nas samych. Często jesteśmy zmuszeni do pracy w okrojonym składzie, ponad nasze siły. Jak sobie z tym radzicie?

– W UK codziennie, a z czasem trzy razy w tygodniu, miała i ma miejsce telekonferencja między wszystkimi aptekami w regionie, a kierownikami regionalnymi, podczas której  wymieniamy się informacjami m.in. o tym,  czy jakieś miejsce potrzebuje dodatkowej pomocy itp. Ponadto na tej samej stronie, na której zamawia się środki ochrony osobistej, aktualizuje się sytuację apteki – ilu farmaceutów, techników i pozostałych pracowników jest zatrudnionych, ilu jest nieobecnych ze względu na izolację bez symptomów, a ilu z symptomami COVID,  ilu jest nieobecnych z innych powodów zdrowotnych. Jeżeli apteka ma za mało personelu i obciążenie pracą jest za duże, pracownicy odpowiednika Izb Aptekarskich przychodzą z pomocą, zastępując nieobecnych.

– W naszych aptekach, oprócz środków ochrony indywidualnej, kładziemy nacisk na samodyscyplinę. Mierzymy sobie temperaturę, żaden pracownik z objawami grypopodobnymi nie jest dopuszczany do pracy. Udaje nam się zachować ciągłość pracy palcówek, mimo występowania zakażeń Covid-19.

– I u nas każda osoba  mająca jakiekolwiek objawy oczywiście zostaje w domu, w izolacji,  i od razu robi test na COVID. Gdy wynik jest negatywny wraca do pracy. Gdyby ktoś poczuł się źle w pracy,  również od razu jest wysyłany do domu. Wszyscy (chyba, że są przeciwskazania na podłożu medycznym) mają absolutny obowiązek noszenia maseczek, używania innych środków ochrony osobistej i utrzymywania dystansu. W pokoju dla pracowników w zależności od rozmiarów pomieszczenia, na przerwie może przebywać tylko jedna lub dwie osoby. Pracownicy aptek są zaliczani do grupy wysokiego ryzyka, więc będziemy szczepieni przeciwko COVID w pierwszej kolejności. Już dostaliśmy informację, że powinno mieć to miejsce za ok. 2 do 4 tyg. (przełom grudnia i stycznia) i musieliśmy przekazać swoje dane (jeśli ktoś chce być zaszczepiony).
W Walii zmieniono także przepisy dotyczące godzin otwarcia aptek. Pierwszą godzinę mogliśmy pracować za zamkniętymi drzwiami, co umożliwiało nam wyłożenie dużej ilości towaru na półki, dwie godziny w ciągu dnia mogliśmy być zamknięci, zwykle miało to miejsce w porze lunchu. Ostatnią godzinę też mogliśmy pracować w ten sposób, aby ukończyć pracę danego dnia i złożyć wszystkie zamówienia.

– Polscy pacjenci zareagowali na początek pandemii lekką paniką. Zaczęli masowo realizować e-recepty wykupując roczny zapas leków. Zaopatrywali się w środki do dezynfekcji, leki przeciwgorączkowe. Po ibuprofenie, paracetamolu, witaminie C i cynku, przyszła kolej na pochodne hydroksychlorochiny, które to następnie zaczęły być reglamentowane. Najnowszym odkryciem jest amantadyna (również reglamentowana). Czy zaobserwowałaś podobne sytuacje? Czy w związku z pandemią wystąpiły braki leków?
–  Na początku była panika i wykupowano na potęgę np. paracetamol. I tu wprowadzono ograniczenia w sprzedaży.  Zanim jeszcze oficjalnie ogłoszono pandemię, podstawowymi zabezpieczeniami był dystans i regularne mycie rąk. Tak więc mydła antybakteryjne i żele dezynfekujące wręcz znikały z półek. Był oczywiście moment, kiedy zaczęło ich brakować lub dzienne zamówienie wyprzedawało się w przeciągu kilku minut. Sytuacja ta nie trwała długo. W momencie wprowadzenia całkowitego lockdownu i tym samym ograniczenia przemieszczania się osób, produkty były w aptekach i sprzedawały się po prostu wolniej.

Czy też macie w tym sezonie tak ogromne zapotrzebowanie na szczepionki przeciw grypie? Czy pacjenci mają problem z ich nabyciem? W Polsce to preparaty, których nie jesteśmy w stanie, z racji zbyt małych rezerw państwowych, zabezpieczyć na potrzeby wszystkich zainteresowanych.

– Szczepionki przeciw grypie są bardzo popularne w W. Brytanii. Dzieci w szkołach podstawowych szczepione są szczepionką donosową. Dzieci od 12 r.ż. tak, jak dorośli szczepieni są zarówno w przychodniach, jak i aptekach. Szczepień dokonuje akredytowany farmaceuta. Pacjenci od 18 r.ż. z tak zwanych grup wysokiego ryzyka (np. astmatycy, cukrzycy), pracownicy domów opieki oraz opiekunowie, a także osoby powyżej 65 roku życia otrzymują szczepionkę za darmo. W tym roku, w związku z pandemią, od 1 XII darmowa szczepionka należy się też ludziom między 50-64 rokiem życia. Popularne są także szczepienia prywatne. Każda firma ma możliwość zakupienia po niższej cenie szczepionek dla swoich pracowników.  

– Przy tak szeroko rozwiniętej opiece farmaceutycznej na pewno mieliście ręce pełne pracy. Czy oprócz standardowych programów rząd nałożył na was w związku z pandemią jakieś dodatkowe obowiązki?

– Zwłaszcza na początku lockdownu pracy było więcej niż zwykle ze względu na ogólna panikę i zamawianie większej ilości recept. Pacjentom było trudno umówić się do przychodni, więc częściej niż zwykle apteka była pierwszym punktem kontaktu. No i mimo pandemii cały szereg tzw. serwisów farmaceutycznych (prywatnych i odpłatnych oraz tych za darmo) jest normalnie wykonywanych.  Są to szczepienia dzieci i dorosłych, jak i szereg innych konsultacji, w trakcie których farmaceuta może przepisać pacjentowi leki, kiedy ten nie może się umówić z lekarzem.

– Polski pacjent od początku pandemii miał utrudniony dostęp do przychodni i lekarzy. Większość wizyt odbywała i odbywa się w formie teleporady i kończy się e- receptą. Polscy farmaceuci starają się bardzo dobrze  zaopatrywać apteki, by pacjent wykupił wszystkie potrzebne mu preparaty już przy pierwszej wizycie. Wiem, że angielski pacjent na szeroką skalę korzysta z rozwiązań ułatwiających rezerwację leków przez internet. W jaki sposób ułatwia im to zakup leków i jak to wpływa na waszą codzienną pracę?

– Pacjent może zamówić receptę na leki, które przyjmuje regularnie bez widzenia się z lekarzem i poinformować przychodnię, która apteka ma odebrać jego receptę. Również recepty na nowe leki mogą być automatycznie wysłane do aptek. Kiedy recepta jest przyszykowana, pacjent zostaje poinformowany o tym sms-em. Nie musi stać w kolejce, gdy recepta nie jest gotowa lub nie ma leku na stanie. Ogranicza to także niepotrzebne wizyty w aptekach w trakcie pandemii. Pacjent może zamówić receptę drogą telefoniczną lub poprzez aplikację na telefonie albo drogą mailowa. Apteka jest powiadomiona, jak tylko zamówienie zostaje złożone. System taki pozwala również na lepszą kontrolę i zarzadzanie towarem i kosztami.

W ogóle coraz częściej przychodnie najpierw odsyłają pacjenta do farmaceuty, więc Brytyjczycy są przyzwyczajeni, że apteka jest jego pierwszym punktem kontaktu. Co roku  rozszerza się zakres usług świadczonych przez te placówki, by odciążyć przychodnie. Sytuacja jest dynamiczna, farmaceuta, jak i personel apteczny muszą zdobywać coraz większe kwalifikacje, regularnie współpracować z przychodniami i lekarzami różnych specjalności np. okulistami czy dentystami.  

– Jaką formą pomocy moglibyście wyjść jeszcze bardziej naprzeciw oczekiwaniom pacjentów i systemu zdrowotnego? Jak farmaceuta jest w stanie temu sprostać?

– Tak naprawdę w każdym roku wprowadzane są jakieś nowe serwisy w celu odciążenia przychodni i ułatwienia dostępu dla pacjenta. Np. pobieranie wymazu z gardła, testowanie i przepisywanie antybiotyku, prywatna konsultacja na testowanie i przepisywanie antybiotyków w przypadku infekcji dróg moczowych. W niedalekiej przyszłości szczepienia przeciwko COVID-19, czy np. prywatna konsultacja i przepisywanie leków na opóźnienie okresu, czy w przypadku nadmiernego owłosienia na twarzy u kobiet. Mogłabym tak wymieniać jeszcze długo.

Jestem zaskoczona wspomnianą działalnością brytyjskich Izb Aptekarskich.
Mam nadzieję, że również pozostałe wypracowane w innych krajach i już sprawdzone rozwiązania w niedługim czasie uda się przenieść na polski rynek farmaceutyczny.

Nie widzę potrzeby poruszania się po omacku, skoro można czerpać z doświadczenia kraju, którego opieka farmaceutyczna jest wzorem dla całej Europy.

Udostępnij wpis:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
4.5 13 głosów
Ocena artykułu
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Grzech

Świetny artykuł. Jak widać farmaceuci z różnych państw mierzą się z podobnymi problemami. Zwiększenie roli farmaceuty w ochronie zdrowia i wykorzystanie narzędzi informatycznych do usprawniania pracy to musi być nasz kierunek.